NASZE HISTORIE O STRACIE

Małgorzatka żyła 27 godzin.

Następnego dnia o czwartej rano położna obudziła mnie, mówiąc że mogę iść do Małgorzatki, że właśnie zmarła.  Pisze ten list ponad tydzień po mojej tragedii, pisze go dla tych z was, którym świat się zawalił. Gdy rok temu zaszłam w ciąże dosłownie skakałam ze szczęścia.

  plakat 2