Między światami
 
Na początek dobra rada: nie dajcie się zwieść sprytnie zmontowanemu polskiemu zwiastunowi "Między światami". Film Johna Camerona Mitchella ma tyle samo wspólnego z "Uwierz w ducha" i "Innymi" co "Lśnienie" z komediami familijnymi. Na ekranie nie uświadczycie żadnych upiorów, nawiedzeń i kontaktów z zaświatami. Jedyny horror, jaki czeka na Was w kinie, to horror emocjonalny małżeństwa próbującego poradzić sobie ze śmiercią dziecka. 
 
 
 
Między światami (tyt. oryg. Rabbit Hole, 2010) − amerykański niezależny film dramatyczny w reżyserii Johna Camerona Mitchella, będący adaptacją sztuki teatralnej nagrodzonej nagrodą Pulitzera − Rabbit Hole, autorstwa Davida Lindsaya-Abaire'a, który jest również autorem scenariusza do tego filmu. Obraz swoją światową premierę miał podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto w dniu 13 września 2010 roku.
 
Becca i Howie Corbettowie są szczęśliwym małżeństwem, do czasu gdy ginie ich dziecko. Każdy z małżonków inaczej przechodzi etap rozpaczy. Howie przelewa swój smutek w uczucie do innej kobiety, natomiast Becca zaprzyjaźnia się z nastoletnim Jasonem, choć wie, że to właśnie on przyczynił się do śmierci jej synka. Coraz bardziej oddaleni od siebie małżonkowie, podejmują decyzje, które zaważą na losach ich małżeństwa.
 
źródło: wikipedia
 
 
Wkraczając w pustkę
 
Na początek dobra rada: nie dajcie się zwieść sprytnie zmontowanemu polskiemu zwiastunowi "Między światami". Film Johna Camerona Mitchella ma tyle samo wspólnego z "Uwierz w ducha" i "Innymi" co "Lśnienie" z komediami familijnymi. Na ekranie nie uświadczycie żadnych upiorów, nawiedzeń i kontaktów z zaświatami. Jedyny horror, jaki czeka na Was w kinie, to horror emocjonalny małżeństwa próbującego poradzić sobie ze śmiercią dziecka. 
 
Mitchell wszedł na salony dzięki dowcipnemu pornosowi "Shortbus", który zdobył na świecie parę prestiżowych nagród. W "Między światami" nikt się nawet nie rozbiera. Co prawda, w jednej scenie mąż podejmuje heroiczną próbę namówienia żony na seks, ale kończy się ona siarczystą kłótnią. Od czasu tragicznego wypadku, w którym zginął ich synek, Becca (Kidman) stała się pół-zombie, pół-terminatorem. Postanowiła dosłownie przepracować traumę, dlatego gotuje, sprząta i oporządza ogródek ze zdwojonym wigorem. Howie (Eckhart) nie jest taki twardy: chodzi na spotkania grup  wsparcia, a nocami, pochlipując, ogląda nagrania nieżyjącego brzdąca. Wydaje się, że świat, który małżonkowie do tej pory wspólnie zamieszkiwali, pękł na dwie części. Między nimi rozciąga się pustka. Można bowiem dzielić ze sobą różne rzeczy, ale nie żałobę. 
 
Nigdy nie byłem fanem talentu Nicole Kidman. Do dziś uważam, że Oscara za "Godziny" dostała głównie dzięki doklejonemu nosowi. W "Między światami" Australijka jest jednak znakomita. Bez makijażu i krztyny hollywoodzkiego glamouru daje przed kamerą popis zniuansowanego aktorstwa, którego nie powstydziłyby się Meryl Streep i Kate Winslet. Wystarczy obejrzeć scenę, w której z samochodu podgląda nastolatka odpowiedzialnego za śmierć jej syna. Żegnany przez matkę chłopak wybiera się wraz z przyjaciółmi na bal maturalny. Kidman wybucha płaczem. Przez krótką chwilę wyobraża sobie pewnie, jak sama odprowadza synka do limuzyny. Myśli o wszystkich radościach i smutkach, których nie dane jej już będzie przeżyć.  No chyba, że istnieje alternatywna rzeczywistość, a w niej rodzina Becki i Howiego nadal mieszka w komplecie na sielskich przedmieściach. 
 
Największą zaletą dzieła Mitchella jest jego nieoczywistość. Zastanówcie się przez moment,  jakie wątki powinny znaleźć się w filmie o losach pary po śmierci ich potomka. Zdrada? Popadnięcie w alkoholizm bądź narkomanię? Choroba psychiczna? Rozstanie? Potem obejrzyjcie "Między światami" i przekonajcie się, jak sprytnie reżyser obchodzi te fabularne samograje. W dodatku potrafi rozrzedzić panującą na ekranie cmentarną atmosferę przy pomocy delikatnego humoru. Kawał dobrego kina. 
 
Łukasz Muszyński 
 
źródło:
 
 
więcej na temat filmu: 
 
 
 
  plakat 2